@)---'----
Mile spędzony dzień... Praktycznie za dużo się dziś nie przemęczyłam... No może sprzątając moje mieszkanie, ale i do tego miałam mojego osobistego pomocnika – Macieja :) Zawsze razem sprzątamy i potem mamy więcej czasu dla siebie, co jest bardzo pozytywną dla mnie rzeczą Odkurzaliśmy... wycieraliśmy kurze... sprzątaliśmy klatkę dla myszek itd...
No właśnie dziś kiedy rozmawiałam z Maciejem przez telefon spojrzałam na klatkę i oczom nie mogłam uwierzyć... Moja (troszkę starsza niż myszka Macieja) miała cały ogonek nadgryziony + zakrwawione ucho... a koło kręciołki (kołowrotka) było mnóstwo krwi :( Okropnie się przejęłam, nie darowałabym sobie tego, że któraś z moich myszek może umrzeć, przecież mam je niespełna od miesiąca Poprosiłam Macieja żeby niezwłocznie się zjawił, bo nie wiedziałam co robić... Wyciągnęłam chorą myszkę z klatki, żeby przypadkiem nic złego się już nie stało. Razem z Maciejem doszliśmy do wniosku iż moja myszka musiała zasnąć przy lub pod kołowrotkiem, a kiedy druga myszka zaczęła się kręcić, tamta nie mogła się wydostać z pułapki... Czyli jednym słowem to musiała być masakra dla mojego biedactwa Oczywiście jak to na mnie przystało, okropnie się tym przejęłam, płakałam i bałam się o moje podopieczne maleństwa!
Potem poszliśmy razem z Maciejem i Młodym na próbę Pasji. A tam spotkaliśmy chłopaka z Polski, jeżeli mnie pamięć nie myli, to nazywał się Radek, ale ja zawsze miałam problemy z zapamiętaniem imion... Macieja imienia też nie mogłam na samym początku zapamiętać! I mówiłam do niego „ej ty!” :P Ale o tym cicho sza... Powłóczyliśmy się troszeczkę z nowym kolegą, ale... w sumie musze przyznać, że okazał się bardzo dziwnym typem człowieka, chyba się nas bał. Możliwe, że zniechęciliśmy go do siebie tym iż ciągle któreś z nas coś mówiło.
Gadaliśmy całkowicie od rzeczy... o wszystkim i o niczym! O najgłupszych rzeczach, jakie tylko mogą człowiekowi przyjść do głowy!
Na 19.50 poszliśmy do Areny na Epokę lodowcową... Strasznie śmieszny film! Bałam się troszkę dubbingu, że może mi się nie spodobać, ale zwracam honor! Ubawiłam się na tym filmie jak nigdy dotąd. Maciejowi też się film podobał Okropnie zadowolona wyszłam z kina. I praktycznie od razu mieliśmy transport do centrum co niezmiernie nas ucieszyło, bo ostatni bus jak się dziś dowiedzieliśmy jedzie spod Areny o 21.55. Na przyszłość informacja nam się bardzo przyda Mężczyzna, który prowadził „marshrutke” okazał się śmieszną osobą, ciągle coś mówił, buzia mu się nie zamykała... Aż miło się jechało!
Ponownie odizolowałam myszki od siebie (tato z powrotem włożył myszkę Macieja do dużej klatki). Nawet kupiliśmy dziś drugie poidełko specjalnie na tą okazję. Mam nadzieję, że taka rozłąka dobrze im zrobi, i że już nie będą się gryzły... W sumie to tylko jeden gryzie („Popierdułka” Maciejowa :P), a mój tylko cierpi... Biedaczysko!!
Chyba się uzależniłam... od gumy do żucia – Ice Breakers. Ciągle ją jem! I jakoś nie mogę przestać... Biorę coraz więcej i więcej... Potem mam całą buzie wypchaną gumą do żucia! W sumie na opakowaniu pisało, że można się od niej uzależnić, ale... Może nie jest jeszcze tak źle! :P
Teraz rozmawiam sobie z Maciejem przez Skype i powolutku piszę tę notkę. Wcześniej odezwał się do mnie kolega, którego poznałam przez fotka.pl, bardzo miły facet. Pozdrawiam serdecznie! – obiecałam mu, że nabąknę o nim na blogu. Oto i darmowa reklama!
No więc drogie dziewczyny – oto jego nr gg ---> 5608837 - Jacek, 23 lata, mieszkaniec Krakowa! :D Polecam... :P
No właśnie dziś kiedy rozmawiałam z Maciejem przez telefon spojrzałam na klatkę i oczom nie mogłam uwierzyć... Moja (troszkę starsza niż myszka Macieja) miała cały ogonek nadgryziony + zakrwawione ucho... a koło kręciołki (kołowrotka) było mnóstwo krwi :( Okropnie się przejęłam, nie darowałabym sobie tego, że któraś z moich myszek może umrzeć, przecież mam je niespełna od miesiąca Poprosiłam Macieja żeby niezwłocznie się zjawił, bo nie wiedziałam co robić... Wyciągnęłam chorą myszkę z klatki, żeby przypadkiem nic złego się już nie stało. Razem z Maciejem doszliśmy do wniosku iż moja myszka musiała zasnąć przy lub pod kołowrotkiem, a kiedy druga myszka zaczęła się kręcić, tamta nie mogła się wydostać z pułapki... Czyli jednym słowem to musiała być masakra dla mojego biedactwa Oczywiście jak to na mnie przystało, okropnie się tym przejęłam, płakałam i bałam się o moje podopieczne maleństwa!
Potem poszliśmy razem z Maciejem i Młodym na próbę Pasji. A tam spotkaliśmy chłopaka z Polski, jeżeli mnie pamięć nie myli, to nazywał się Radek, ale ja zawsze miałam problemy z zapamiętaniem imion... Macieja imienia też nie mogłam na samym początku zapamiętać! I mówiłam do niego „ej ty!” :P Ale o tym cicho sza... Powłóczyliśmy się troszeczkę z nowym kolegą, ale... w sumie musze przyznać, że okazał się bardzo dziwnym typem człowieka, chyba się nas bał. Możliwe, że zniechęciliśmy go do siebie tym iż ciągle któreś z nas coś mówiło.
Gadaliśmy całkowicie od rzeczy... o wszystkim i o niczym! O najgłupszych rzeczach, jakie tylko mogą człowiekowi przyjść do głowy!Na 19.50 poszliśmy do Areny na Epokę lodowcową... Strasznie śmieszny film! Bałam się troszkę dubbingu, że może mi się nie spodobać, ale zwracam honor! Ubawiłam się na tym filmie jak nigdy dotąd. Maciejowi też się film podobał Okropnie zadowolona wyszłam z kina. I praktycznie od razu mieliśmy transport do centrum co niezmiernie nas ucieszyło, bo ostatni bus jak się dziś dowiedzieliśmy jedzie spod Areny o 21.55. Na przyszłość informacja nam się bardzo przyda Mężczyzna, który prowadził „marshrutke” okazał się śmieszną osobą, ciągle coś mówił, buzia mu się nie zamykała... Aż miło się jechało!
Ponownie odizolowałam myszki od siebie (tato z powrotem włożył myszkę Macieja do dużej klatki). Nawet kupiliśmy dziś drugie poidełko specjalnie na tą okazję. Mam nadzieję, że taka rozłąka dobrze im zrobi, i że już nie będą się gryzły... W sumie to tylko jeden gryzie („Popierdułka” Maciejowa :P), a mój tylko cierpi... Biedaczysko!!
Chyba się uzależniłam... od gumy do żucia – Ice Breakers. Ciągle ją jem! I jakoś nie mogę przestać... Biorę coraz więcej i więcej... Potem mam całą buzie wypchaną gumą do żucia! W sumie na opakowaniu pisało, że można się od niej uzależnić, ale... Może nie jest jeszcze tak źle! :P
Teraz rozmawiam sobie z Maciejem przez Skype i powolutku piszę tę notkę. Wcześniej odezwał się do mnie kolega, którego poznałam przez fotka.pl, bardzo miły facet. Pozdrawiam serdecznie! – obiecałam mu, że nabąknę o nim na blogu. Oto i darmowa reklama!
No więc drogie dziewczyny – oto jego nr gg ---> 5608837 - Jacek, 23 lata, mieszkaniec Krakowa! :D Polecam... :P


3 Comments:
indeed very good day :) some quality time we spent together today :P
szpanujesz znajomoscia jezyka angielskiego macieju, czy to moze jedna z lekcji! :P Mam przetlumaczyc?? :P Dziekuje Ci za dzisiejszy dzionek Kochanie!!
kiedy beda nastepne fazy ? bo ja pamietam niektore fazy i byly calkiem odjechane :D
Prześlij komentarz
<< Home