Melancholia
Okropnie źle mi się spało... Czuje się tak jakby słoń mnie wypluł... Cała noc myślałam, jak mija Maciejowi podróż... czy niczego nie zostawił na lotnisku (zawsze coś gubi, mam tylko nadzieję, że nie zgubił czapki) Wczoraj napisałam mu emaila, no ale widocznie po locie był na tyle zmęczony, że nie mógł odpisać. Heh... bardzo mi go brakuje... wczoraj nawet Młody powiedział, że jestem jakaś taka inna, przybita... =( Dziś nie ma wykładów na uczelni, więc mam cały dzień dla siebie... posprzątam klatkę dla myszek, zapakuje wszystkie rzeczy, pójdę na zakupy... itd... w sumie dużo tego nie ma, ale to zawsze coś! Jutro o 13.00 mam autobus do Krakowa... Heh... Nie chce mi się tam zupełnie jechać... ale z drugiej strony chcę zobaczyć dziadków i babcie... I tak 01.05 będę już w domu, to tylko 10 dni. 30.04 rodzice wyjeżdżają z Młodym do Turcji na małe wakacje, więc jak wrócę do domu ich nie będzie... Nie chce mi się zupełnie jechać autobusem... tyle godzin w podróży... w sumie kiedy przechadzaliśmy się ostatnio z Maciejem po mieście znaleźliśmy tanie bilety do Krakowa, tylko 220 euro... No ale było już po ptokach, bo ja już dawno kupiłam sobie mój bilet :( Już jest 22:40. Właśnie skończyłam się pakować, dawno nie wiozłam ze sobą tyle alkoholu... :P heheheh... walizka (jeżeli byłaby bez tych wszystkich butelek i przypraw dla rodzinki) byłaby w sumie PUSTA! Pierwszy raz biorę ze sobą tak mało ciuchów... I tylko 2 pary butów... Nie wiem do końca, czy dobrze robię... ale... raz się żyje! Kupiłam sobie dziś spodnie (mama powiedziała, że nie mogę jechać w moich podartych... hehehe i dzięki temu mam nowe =)) jako bonus nabyłam jeszcze czerwony sweterek.... Czyli reasumując zakupy się udały!! =D Tęsknie niesamowicie za Maciejem... Jeszcze nie rozmawialiśmy od jego wyjazdu... zostawialiśmy sobie tylko wiadomości na gg... Która może być u niego teraz godzina?? Chyba 15.00 albo 16.00 – pewnie je obiadek! Ja w sumie dziś nic nie jadłam, a nie jadłam... Tato zrobił mi parówkę (parówki nie jadłam chyba już od roku, bo twierdziłam, że mi nie smakuje, jak się dzisiaj okazało parówka, to naprawdę smaczna rzecz =)) Już chyba wszystko zrobiłam... spakowałam walizkę, plecak.... mam dokumenty! Teraz tylko czekam aż mi się naładują baterie w aparacie! Nie wiem czy przez ten czas kiedy będę w Krakowie, będę pisać nadal notki, w sumie musiałabym chodzić do kafejki internetowej, bo u dziadków nie ma Internetu! Bardzo się martwię, że nie będę mogła komunikować się z Maciejem...
1. On nie będzie miał czasu.
2. Ja nie będę miała dostępu do komputera.
3. Różnica w czasie. Mogłabym wyliczać i wyliczać... Smutno mi się zrobiło! =(

1. On nie będzie miał czasu.
2. Ja nie będę miała dostępu do komputera.
3. Różnica w czasie. Mogłabym wyliczać i wyliczać... Smutno mi się zrobiło! =(



1 Comments:
heeee a te bilety byly nawet po 210 Euro o ile pamietam! Tesknie za Toba Karolciu Kochana moja... :*
Prześlij komentarz
<< Home