niedziela, kwietnia 02, 2006

Niedziela

Niedziela, prawda wiadoma ludzie powinni spędzać ją w domach :P Jak mawiał niegdyś pewien człowiek... Ale, nawet już nie pamiętam kto dokładnie :P

Wczoraj praktycznie cały dzień byłam poza domem. Obudziłam się późno... Około 13.30 poszłam z Młodym (moim bratem) pochodzić sobie po sklepach... Potem na próbę... i tak zleciał czas do 16.30. Hmmm... Następnie człapaliśmy sobie bez celu razem z Maciejem po mieście. Zahaczaliśmy o rózne sklepy, bo przecież ja jako 100% kobieta uwielbiam robić zakupy. W Capasce była taka jedna śliczna brązowa spódniczka! I... Maciejowi też się widocznie bardzo spodobała, bo dostałam piękną spódniczkę za to, że mój mężczyzna mnie KOCHA... Czyż to nie urocze? Każda kobieta chciałaby, żeby jej facet obsypywał ją prezentami właśnie z tego powodu... Bo to najważniejsza rzecz jaka łączy kobietę i mężczyznę... MIŁOŚĆ. I ja tak właśnie mam. Ale to nie wszystko... :P Przechodząc przez Grafa, zauważyliśmy prześliczne żonkile, 21 sztuk w cenie 6 lv... Oczywiście je kupiliśmy... Nikt nie przepuściłby takiej możliwości :P Uwielbiam soczyste, żółciutkie żonkile! Widać, że były niedawno ścięte z krzaczka... bo były jeszcze bardzo twarde! Na bank będą się bardzo długo trzymać!

Potem udaliśmy się do kina... Agent XXL 2 czyli Big Momma’s Mouse 2. Przekomiczny film... Uśmiałam się na nim jak nigdy dotąd... W sumie mieliśmy iść na Ice Age 2 The Meltdown, ale nie było wolnych miejsc :P Musze powiedzieć, że nawet nie żałuje.

Następnie spotkaliśmy się w Swinging Hall z naszymi znajomymi... Z Andrzejem i Magdą. Dobra muzyka, parę drinków, dobre towarzystwo... idealne zakończenie wyczerpującego dnia... Po takim dniu, naprawdę spałam jak zabita... Ciężko było mnie dziś dobudzić! :P A zresztą zawsze są z tym wielkie problemy... bo lubię spać! Zazdroszczę Maciejowi, który teraz smacznie sobie śpi, że nie mogę być teraz razem z nim... leżeć koło niego... wtulona... Czuję się wtedy naprawdę bardzo dobrze – bezpiecznie... Wiem, że leżę u boku mojego mężczyzny i, że przy nim nic mi nie grozi. Wiem też, że kiedy razem zasypiamy jesteśmy tylko dla siebie, on i ja... i nie ma nikogo więcej... Hmmm... Rozmarzyłam się :P
Dziś rzecz jasna wybrałam się do kościoła w mojej nowej kiecce jak to mówi Maciej (dla mnie zawsze będzie to spódniczka) Musze powiedzieć, ze czułam się w niej bardzo, ale to bardzo dobrze  Uważam, że jest prześliczna, oczywiście zdążyłam już jej zrobić parę zdjęć, żeby się nią pochwalić :P Ale zonk! :D No ale taka jest prawda... :P
Chyba znowu przejdę na moją dietę, bo zaczęłam jeść za dużo... dziś np. dorwałam się do czekolady, nie wiem dlaczego, ale miałam okropną ochotę na coś słodkiego... w pokoju miałam Mersi, jeszcze zostało z moich urodzin... i... zjadłam parę prostokącików... Czyli od jutra zaczynam się pilnować, przecież jeszcze tylko 2 tygodnie dzielą mnie od wyjazdu do Polski, a ja w sumie schudłam tylko z 6 kg. Zaznaczę sobie w kalendarzu datę mojego wyjazdu, trzeba przecież mieć jakąś motywację, kiedy się człowiek odchudza... Zastanawiałam się też nad tym, aby się zapisać na solarium... Przecież przed samym balem chodziłam na solarke i w sumie to ona pomogła mi pozbyć się paru kilogramów (wypociłam je leżąc plackiem), chodziłam też na ćwiczenia... (btw jeszcze się nie zapisałam :P Nie chciało mi się :D i Anii też się nie chciało). Propozycji jest dużo, tylko skąd można wziąć kasę na to wszystko... Najlepiej być chudziną, która je jak wróbelek, nie musi się odchudzać, nie ma problemów z wyborem jadłospisu... itd.

Właśnie zadzwonił do mnie Maciej, chyba (najprawdopodobniej) znowu jest przeziębiony. Ma katar, boli go gardziołko... Objawy te same co przy grypie...  plus boli go każda część ciała... Tak sobie myślę co mogło go znowu tak rozłożyć... Może ostatnia jazda na rowerze... zgrzał się potem nagle zawiał zimny wiaterek i przeziębienie gotowe, no albo te podróże nocne do domu... godzina 23.00. Już wtedy przecież jest bardzo chłodno... Może od zimnego picia... Tyle jest różnych alternatyw... i każda jest bardzo prawdopodobna...  No cóż, trzeba będzie się zająć moim Kochaniem... I pomagać mu w chorobie  Od tego przecież jestem ja...



Moja nowa spódniczka!! Dziękuje Ci Macieju, jest prześliczna :D



A oto żonkile! Czyż nie są piękne??