wtorek, marca 14, 2006

none...

Czasami napisanie jakiejś sensownej i mądrej rzeczy jest bardzo trudne... A, ja właśnie dziś postanowiłam coś takiego napisać... Jestem bardzo ciekawa, czy na staraniach się skończy, czy może... uczynię jakiś postęp... 
Dzionek zaczął się bardzo miło... Maciej przyszedł do mnie z samego rana, robiliśmy wielkie pranie, to znaczy pralka prała, a my byczyliśmy się. Do szkoły szłam dopiero na 13.00 – teoria kultury, w sumie ciekawy przedmiot... Wykład bardzo mi się podobał, 2 h spędziłam w całkowitym skupieniu, aż się sama zaczęłam dziwić, że ja jeszcze tak potrafię...
Potem pojechałam prosto do Macieja... Razem sprzątaliśmy! To znaczy ja wycierałam kurze, on mył naczynia itd. I musze powiedzieć, że jestem pod wielkim wrażeniem, bo po skończonej pracy, było tam naprawdę przytulnie i co najważniejsze czysto...  Koło 21.00 wróciłam do domku... Bo trzeba przecież jakieś pozory utrzymywać :P W tym samym czasie Macieja złapała kontrola w autobusie, no, ale jak zwykle wyszedł z tego bez szwanku 

Dziś sprawdzając pocztę natchnęłam się na list od Meryl (koleżanki Macieja), w sumie nie rozumiem, dlaczego napisała do mnie, nigdy się nie przyjaźniłyśmy... Miałyśmy małe potyczki... ale to już zupełnie odrębna historia... Troszkę byłam zdołowana rano, ale w sumie szybko mi przeszło, bo postanowiłam się tym nie przejmować... (tonem i zawartością całej wiadomości!) I chyba tak być powinno... Może kiedyś przyjdzie odpowiedni czas, żeby przybliżyć całą sytuację, w jakiej się znajduje Maciej, Ja i Meryl... Tylko, że jest to dość delikatna sprawa...
No, ale miałam napisać coś sensownego... takie było moje pierwotne zamierzenie... i musze się tego teraz trzymać! No, więc... Niech pomyśle... heh... Moja polonistka uczyła mnie, że z „NO, WIĘC” nie zaczyna się zdania :P Czyli... Chyba jednak nie będę w stanie... Bo, znowu zaczęłam myśleć o całej sprawie z Meryl... I musze powiedzieć, że pogubiłam się w tym już zupełnie 
Wydaje mi się, ze nadszedł odpowiedni czas na sen... W sumie on jest lekarstwem na wszelkie smutki...