piątek, listopada 30, 2007

Zakupy...

to o czym każda dziewczyna marzy... ZAKUPY!! marsz do kolejki!! Zima juz tuż - tuż!!






tyle zachcianek, a w portfelu pustka...

niedziela, listopada 25, 2007

Wyprawa do Bansko


Po całotygodniowej nudzie postanowiliśmy pojechać do Bansko, do największego zimowego kurortu w Bulgarii. Gdzieś, kiedyś przeczytałam, że Bansko jest jednym z najlepszych, niedawno powstałych ośrodków narciarskich w Europie Wschodniej. No cóż, ja tak dobrze chyba bym się nie wypowiedziała na ten temat.

Przekraczając wielki napis „Welcome to Bansko – Dobre doshli v Bansko”, po prawej stronie rzeki widać nic innego, jak tylko wielkie pobojowisko to znaczy - plac budowy... Mnóstwo pieniędzy ktoś w to wkłada. Hotel na hotelu... Co jeden, to większy.

A po lewej stronie... Stare miasto... Bułgarska wieś, tradycja, kultura, bułgarska kuchnia. Co uliczka, to mechana (pl. knajpka) z typowo bułgarską kuchnią – mniam mniam... Pochodziliśmy trochę po mieście, zjedliśmy syty obiad za 65 lv (4 osoby) to jakieś 140 zł. I po jakiś 2 godzinach wróciliśmy do Sofii. Jechało się naprawde super, dzięki elegancko wyremontowanej drodze!! Tu można serdecznie podziękować funduszom Unii Europejskiej!! :)

Strony, które warto odwiedzić:

bansko - narty
banskobg.com
banskoski.com


A tu coś dla zapalonych narciarzy!! mapka tras i wyciągów w Bansko!!

Etykiety:

sobota, listopada 17, 2007

Art Makers

Buszując po internecie trafiłam na super ciekawego bloga

http://artmakers.blogspot.com

musicie obowiązkowo zobaczyć, co ludzie potrafią zrobić ze sztuką... Ludzka wyobraźnia nie zna końca.


Birthday cake or a masterpiece







Więcej znajdziecie na tej stronie --> http://www.xmarkjenkinsx.com




http://www.jennifermaestre.com


piątek, listopada 16, 2007

To sie nazywa żecie

Od dłuższego czasu zastanawiam się co mogę napisać... czy moje życie jest już pozbawione ciekawych zdażeń?? Chciałabym wierzyć, że tak nie jest, a jednak. Codzienne wyklady (wyjątek - wtorek, kiedy to nie mamy zajęć), po wykładach zaglądam do Macieja (tzn. do biura w którym pracuje) posiedzę tam troche, długo się tam wytrzymać nie da, powypisuję jakieś rachunki, zamówię coś do jedzenia dla wszystkich (Vasko płaci!! J) I czym prędzej wracam do domu, po co?? Żeby troche ogarnąć ten bałagan, jaki pozostawiliśmy dzień wcześniej, dwa dni.... trzy dni... Sprzątam generalnie we wtorki, bo wtedy mam caly dzień wolny, odkużacz mi coś nawala, nie wciąga dobrze... więc trzeba nieźle się nagimnastykować, żeby wszystko dokładnie posprzątać... Gotować, nie gotuję. To Macieja zadanie, ale przeważnie idziemy na łatwiznę, to znaczy odbywamy pielgrzymkę do jakiejś najbliższej knajpy (jeszcze niedawno Vasko płacił, ale chyba załapał, że krucho na tym wychodzi). Specjalność Macieja to zupa z proszku – rosół z kury – Maggi, do tego ziemniaki i jakieś tam przyprawy (duuuuużo pieprzu). I tak właśnie wygląda nasze odrzywianie się. (Mamo, mam nadzieję, że tego nie czytasz) Moja mama extra gotuje, już się nie moge doczekać świąt i jej wypieków!! Czy schudłam... hmmm cieżko stwierdzić, spodnie mi mówią, że tak, ale ja nie dam się oszukać!! Chcialam zapisać się na jakieś ćwiczenia, ale nikt nie chce mi towarzyszyć w mękach spalania kalorii. A samej nie chce mi się chodzić L Pamiętam w 3 l.o. chodzilam na Tai Bo, extra było, udało się wtedy zrzucić jakies 5 kg w ciągu 2 tygodni (tak, tak te osoby, które mnie znają powiedzą teraz, że to nic nie jadzenia) Ale ja miałaam studniówkę przed sobą... studniówka się skończyła... po paru miesiącach przytyłam z jakieś 15 kg. Huh... czuję się jak na spowiedzi... ale sama sobie ją serwuje!! Czego słucham w momencie 5’nizza rulezz!!